Zapraszamy do obejrzenia wystawy prac Mateusza Bagłaja, którą znajdziecie w gablocie nr 7. Autor, posiadający niezwykłą wyobraźnię i wrażliwość, jest uczniem klasy maturalnej o specjalności - technik programista. Jak u niego przebiega proces twórczy? Czyje prace go fascynują i inspirują? O tym opowie sam Mateusz.
„Rysowaniem zajmuję się od około dwóch lat. A to, co mógłbym nazwać moją „zajawką” do malarstwa, pojawiło się względnie niedawno, gdzieś we wrześniu. Mówiąc tutaj o swoim doświadczeniu będę miał na myśli obrazy płytowe, co może zabrzmieć nieco komicznie z jedynie dwoma takimi na wystawie. Resztę prac stanowią losowo wybrane wycinki ze szkicownika. Do tworzenia obrazów wykorzystuję węgiel i czarne pastele w kredce, sproszkowany węgiel naturalny, oraz węgiel biały, czasem również ołówki, których jednak za wyjątkiem ewentualnego tworzenia obrysu staram się unikać. Zazwyczaj pracę rozpoczynam od rozmazania warstwy węgla w proszku na płycie tak, aby stworzyć wygodny obszar, na którym łatwo o miejscowe rozjaśnienia za pomocą wacików, wiszerów, gumki, czy też czasem - skórki od chleba. Tak, to nie żart, lecz prawdziwa technika sprzed XVIII wieku. Z reguły zamiast tworzyć konkretny szkic przed rozpoczęciem cieniowania na obszar, w którym ma znajdować się dany obiekt, nakładam grubszą warstwę węgla, z którego "rzeźbię" (jak to lubię ujmować) za pomocą gumki zarys samego obiektu, a następnie nadaję kontrastu. Rysowanie węglem traktuję bardziej jako rozgrzewkę i formę przygotowania do malarstwa olejnego, za które zamierzam się zabrać w niedalekiej przyszłości, najprawdopodobniej tuż po maturze. Ilość czasu, jaki poświęcam na wykonanie obrazu, zależy od ilości prób. Podczas tworzenia nie trzymam się też sztywno początkowej koncepcji, lecz rozmyślam nad nowymi rozwiązaniami i kompozycjami, stale zmieniając swoją wizję. Aktualnie wzoruję się głównie na obrazach Mariusza Lewandowskiego, a także inspiruję dziełami: Tomasza Alena Kopery, Dariusza Zawadzkiego, Krzysztofa Heksela, czy dobrze znanego wam Zdzisława Beksińskiego - nawet jeżeli mają to być jedynie pomysły na kolejne prace. Przyglądając się ich twórczości, zapisuję kolekcje obrazów, które później służą mi za materiały referencyjne, jednocześnie analizując kompozycje oraz techniki wykorzystane do ich wykonania (oczywiście, jeżeli jest to możliwe). Dużo informacji daje również czytanie biografii artystów, w których można się nieraz natknąć na opis ich własnego procesu twórczego, czy też listę innych malarzy, którymi oni sami się inspirowali.
![]() |
![]() |
Poza rysowaniem i malowaniem, samo oglądanie obrazów innych twórców również stanowi część mojego zainteresowania. Nie licząc wymienionych wcześniej artystów, interesują mnie prace Wayne'a Barlowe, który był chociażby przewodnim twórcą konceptów i designów do pierwszej części Avatara. W szczególności zwracam uwagę na te z albumu Barlowe's Inferno, wzorowanym na wizjach piekielnych Williama Blake'a i Gustava Dore'a. Chętnie spoglądam również na prace węglowe Josha Hernandeza, pejzaże Viktora Juszkiewicza i Boba Rossa, czy te w klimacie surrealizmu: Jarosława Jaśnikowskiego i Filipa Wojciechowskiego, a także dzieła malarzy klasycznych o podobnej tematyce z XVIII i XIX wieku, których lista jednak jest zbyt długa, aby wchodzić w szczegóły.
Na koniec chciałbym jedynie krótko podziękować za przeczytanie artykułu do końca i obejrzenie wystawy. W następnym półroczu, jeżeli będzie taka możliwość, przygotuję kolejną z nowymi obrazami wartymi uwagi lub ewentualnie fotografiami. Mam nadzieję, że mimo małego wyboru, było na czym chociaż przez chwilę zawiesić oko…”

Mateuszu – trzymamy cię za słowo i czekamy na twoje prace!















