Zapraszamy do obejrzenia wystawy prac Zofii Kozieł z kl. 5H (Moss) zatytułowanej „Zwierzęca pentalogia”. Składa się na nią 5 obrazów: „Przerwa”, „Cisza”, „Troska”, „Brać” i „Człowiek człowiekowi”, w których autorka przedstawiając postacie zwierząt, posługuje się głównie metaforą i emocjami - czym nawiązuje do symbolizmu. Treść w połączeniu z tytułem stanowi zagadkę dla odbiorcy, który może wyszukiwać ukrytych znaczeń i interpretować je zgodnie z własnymi odczuciami. Jest to również zaproszenie do refleksji nad relacjami międzyludzkimi we współczesnym świecie. Ciekawostką jest wykreowanie przez Zofię własnej palety barw składającej się z trzech kolorów, które nie tylko budują nastrój, ale jak sama mówi „akurat są pod ręką”. Ze względu na duże gabaryty część prac została umieszczona w gablocie nr 7, a pozostałe można obejrzeć w bibliotece.
Zofia: „Moje pierwsze działania plastyczne miały miejsce w dzieciństwie, kiedy to w domu na podłodze sklejałam elementy wykonanych przeze mnie zabawek z papieru, które nazywałam laleczkami. Przedstawiały one najczęściej smoki i zwierzęta, które odrysowywałam z encyklopedii mojego dziadka. Rysowałam wtedy na jednej kartce sam korpus zwierzęcia, na drugiej zaś znajdowały się jego kończyny, później wszystko wycinałam i łączyłam ze sobą. Tym sposobem powstawały moje prowizoryczne zabawki. Zastępowały mi te tradycyjne, których przez to miałam naprawdę niewiele. Lepsze były te moje, rozrywające się, sklejone starym, lekko zaschniętym klejem z Tesco. Aktualnie moja twórczość jest oparta na serii impulsów. Swoje obrazy widzę w głowie, pojawiają się nagle. Ich zarysy, znaczenie, wieloznaczne symbole ukryte w postaciach… Trudne jest przełożenie tych wizji od razu na obraz, dlatego zaledwie cząstka z nich dostaje możliwość bytu. Niektóre obrazy powstawały w ciągu jednego lub dwóch miesięcy, a na inne potrzebowałam zaledwie dnia. Podłoże stanowią materiały, które znajduję w domu. Czasem zdarzy się płótno, niekiedy deska albo kawałek blatu po starym stoliku rodziców. Niezbyt o to dbam, tak jak i o farby. Najczęściej używam trzech kolorów: pomarańczowego, czarnego i białego (który swoją drogą jest starą farbą do ściany, pozostałą po malowaniu łazienki). To nie ma być arcydzieło, to jest zabawa! Więc po co mi drogie farby i milion kolorów? Dużo zabawniej jest irytować się w kółko, że podczas łączenia pomarańczowego z czarnym nagle znikąd wychodzi zielony! Tworząc obrazy, czy rysunki daję upust moim emocjom, jednak nie taki, który przynosi ulgę i „puszcza”, lecz taki, który pozwala krzyczeć bezdźwięcznie. Mam nadzieję, że mój krzyk nadal pozostanie „moim”, ale również ciekawi mnie, jak „słyszą” go inni. Na moich obrazach każde przedstawione zwierzę ma „ludzkie wnętrze” - zapraszam zatem do rozszyfrowania ukrytych symboli i znaczeń”.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |

















